CO DALEJ? (CZ.1) – KARIERA W SEKTORZE PUBLICZNYM

Artykuł jest pierwszym z 5-częściowej serii artykułów o tym, gdzie skierować swój wzrok w poszukiwaniu pracy po gospodarce przestrzennej. Zaczniemy od najbardziej oczywistego kierunku, czyli sektora publicznego, następnie zajrzymy do sektora prywatnego, pozarządowego, a na końcu zastanowimy się jak samemu zająć się gospodarką przestrzenną. Zajawka cyklu z pierwszymi wskazówkami była już publikowana na blogu niedawno. Teraz idźmy dalej.

Będąc jeszcze na studiach, wykładowcy zapoznawali nas z tzw. profilem absolwenta, czyli opisem naszej potencjalnej przyszłości po studiach. Spójrzmy na przykładowy:

“Absolwent jest przygotowany do pracy w: jednostkach administracji samorządowej i rządowej; pracowniach projektowych; przedsiębiorstwach związanych z gospodarką przestrzenną, w tym działających w dziedzinie inwestycji i nieruchomości; agencjach rozwoju; firmach konsultingowych i doradczych; firmach otoczenia biznesu; instytucjach badawczych i ośrodkach badawczo-rozwojowych; instytucjach zajmujących się poradnictwem i upowszechnianiem wiedzy z zakresu gospodarki przestrzennej oraz instytucjach i agencjach Unii Europejskiej.”

(Źródło: wiadomosci.gazeta.pl)

Niby cała litania, a tak naprawdę nie wiadomo do końca co się kryje pod niektórymi hasłami. Zajmijmy się na początek sektorem publicznym, czyli wszystkimi “jednostkami administracji”, “instytucjami” i “agencjami”. Najwygodniej będzie nam posłużyć się znaną nam ze studiów hierarchią szczebli zarządzania.

Poziom lokalny

Tutaj zacząć możemy od najniższej w strukturze jednostki administracyjnej. Urząd gminy/miasta to pierwszy pomysł na to, gdzie można szukać pracy. Ważne jest to, jak duża jest gmina, w której chcemy pracować. Oczywiste jest to, że im większa, tym więcej wydziałów i stanowisk, na których może się przydać absolwent GP. W większych strukturach teoretycznie łatwiej też jest zacząć swoją karierę. Stanowisko kierownika czy pracownika wyższego szczebla z reguły wymaga większej liczby lat doświadczenia, ale na stanowisko asystenta, czy stażysty, możemy od razu startować po studiach, a takich w dużych urzędach jest więcej.

Działy, które dla absolwentów GP mogą sprawdzić się najlepiej to przede wszystkim te związane z planowaniem, strategią, , zagospodarowania przestrzennego. Swoje miejsce można też odnaleźć w wydziałach architektury, urbanistyki, geodezji, kartografii i pokrewnych. Absolwent GP z pewnością poradzi sobie także w pracy związanej z nieruchomościami, gospodarką komunalną, infrastrukturą, zielenią miejską i inwestycjami. Jak wybrać wydział dla siebie? Przypomnij sobie swój ulubiony przedmiot na studiach! Z pewnością któryś z wydziałów jest mu bliski.

Co ciekawe, często pomysł wykładowców co do przyszłości absolwenta GP kończy się na tych propozycjach. Trochę mało, co? Rzućmy więc okiem dalej.

Poziom ponadlokalny

Na tym poziomie rozmawiajmy o urzędach powiatowych. Sytuacja jest dość podobna jak w przypadku pracy w urzędzie gminy/miasta. Jedną z kluczowych różnic będzie natomiast odniesienie się do większego kontekstu przestrzennego. Idźmy więc tym samym kluczem wskazówek, co powyżej.

Poziom regionalny

W tym przypadku mam na myśli jednostki zajmujące się sprawami wojewódzkimi. Im wyżej w strukturze, tym bardziej ogólny zakres tematyczny będziemy poruszać. Tym trudniej będzie też nam znaleźć otwarty nabór na stanowiska, zwłaszcza z niskimi wymaganiami na wstępie. Tutaj mogą przyjść na pomoc wszelkie dodatkowe aktywności, konkursy, staże, aktywność naukowa w kołach, praktyki. Im więcej doświadczenia profesjonalnego, którym możemy się pochwalić, tym lepiej dla nas (nie tylko zresztą na tym poziomie, ale na pozostałych również).

Rozglądajmy się na tym poziomie za urzędami wojewódzkimi i marszałkowskimi. Znaleźć tutaj też można regionalne oddziały krajowych instytucji i agencje, np. agencje rozwoju regionalnego. Swojego miejsca można też szukać na przykład w biurach regionalnych instytucji unijnych przy urzędach marszałkowskich.

Poziom krajowy

Mowa głównie o ministerstwach i krajowych agencjach. Przygotujmy się tu najpewniej do przeprowadzki do Warszawy. Tam znajdziemy większość instytucji szczebla krajowego, w których potencjalnie można szukać dla siebie miejsca. Pamiętajmy, że miejsc, im wyższy szczebel, tym mniej, więc i wymagania będą dużo wyższe. Poziom krajowy to już miejsce dla tych którzy nie dość, że na poważnie biorą karierę w branży, to jeszcze zdobywają wybitne osiągnięcia dodatkowe. Wyścig na stanowisko jest naprawdę niezły.

Poziom europejski

Na Polsce świat się nie kończy i uwierzcie mi, że praca w jednostce rangi europejskiej to przeskok cywilizacyjny. Miałam przyjemność współpracować z wieloma osobami, które dostały się do pracy w takich miejscach (niekoniecznie z Polski i niekoniecznie po studiach na GP) i to, co wyróżnia taką osobę, to zupełnie inna, jakże profesjonalna i niecodzienna w naszych realiach krajowych, kultura pracy. Jeśli poza gospodarką przestrzenną, płynnym językiem obcym i wysoką kultura osobistą, wyobrażasz sobie dodać to, co najlepsze na przykład w światowych korporacjach, to zdecydowanie jest to miejsce dla Ciebie.

Jak szukać pracy w sektorze publicznym?

O tym jakie wybrać metody poszukiwania pracy napisałam niedawno. W przypadku sektora publicznego najbardziej prawilne jest pójście ścieżką formalną, przez zgłoszenie się do konkursu na stanowisko urzędnicze. Inną drogą “wejścia” do urzędu są też staże, realizowane przez urzędy pracy lub same urzędy miasta/gminy, często dość regularnie. Zdobycie takiego stażu w przypadku wielu moich koleżanek i kolegów ze studiów okazało się “tym” sposobem. W czasie stażu macie możliwość poznać się z osobami i zadaniami w danym wydziale, pokazać się z dobrej strony i zrobić pierwszy krok w stronę sukcesu. Pamiętajcie tylko o tym, żeby nie zniechęcać się zbyt szybko. Nawet jeśli na początku dostaniecie mało ambitne według was zadania, to 1. ktoś je musi zrobić, 2. urząd jest strukturą hierarchiczną, a jako stażysta jesteście w niej dość nisko, więc to oczywiste, że to wy musicie je wykonać. Kariera zawodowa, jaka by nie była to wspinanie się po drabinie. Nie da się od razu wskoczyć w połowie wysokości. Trzeba pokonać wszystkie szczebelki, żeby wejść bezpiecznie.

Subiektywne plusy i minusy pracy w sektorze publicznym

Plusy i minusy są wymienione z „mojego punktu widzenia”, a ja oczywiście mogę się mylić. Nie przykładajcie więc dużej uwagi do tego, bo to co dla mnie może być minusem, dla kogoś innego może być plusem. Oczywiste.

Zacznijmy od minusów. Dla mnie, największym z nich jest przewidywalność rozumiana trochę jako monotonność zadań. Z góry wiadomo na jakim stanowisku jestem, jakie zadania mam wykonywać i codziennie od 7.30 – 15.30 robię to samo. Po pewnym czasie przyrastam do krzesła i zaczynam się kurzyć, odliczając dni do emerytury. Wiadomo, że są bardziej lub mniej ekscytujące wydziały i stanowiska, zwłaszcza w dużych i “postępowych” urzędach, ale mimo wszystko pewna okrojona lista zadań jest.

O kolejnym minusie pisałam wcześniej – jest bardzo mało ofert pracy na stanowiska urzędnicze, a jeśli już są, z reguły wymagania są duże. Jeśli nie chcemy zaczynać od stopnia stażysty, może być ciężko. Im wyższe stanowisko tym większe wymagania będą postawione. To tyczy się nie tylko pracy w urzędzie, rosnące wymagania w stosunku do stanowiska to dość uniwersalna zależność na rynku pracy.

Kolejnym minusem według mnie jest niezbyt przyjemna opinia o urzędnikach. Mówi się, że urzędnik potrafi odpowiedzieć na prośby petenta tylko słowami “nie da się”, przez co nikt go nie lubi. Jest w tym trochę prawdy zapewne, trochę stereotypu, ale koniec końców wychodzi na to, że nie jest to zawód popularny społecznie. Poprzestańmy na tym, nie powielajmy większej liczby “opinii” o urzędnikach, mimo, że z pewnością jest więcej.

I ostatni minus, chociaż cały czas się waham, czy nie warto go umieścić jednak po stronie plusów. Praca w urzędzie (przynajmniej w idealnym scenariuszu rzeczywistości) wiąże się z dość dużą odpowiedzialnością. O ile znów jest opinia, że urzędnik “za nic nie odpowiada” i trudno wyciągnąć konsekwencje za źle podjęte decyzje, to uznajmy, że wszyscy urzędnicy są przykładnymi i odpowiedzialnymi za swoje czyny ludźmi, kierujący się wysokim poziomem etyki. Życie ze świadomością źle podjętej decyzji, nie daj Boże, której konsekwencje są poważne, musi być nie do zniesienia. Trzeba mieć dużo odwagi, wiedząc, że los jakiegoś wycinku rzeczywistości miejskiej leży w naszych rękach.

Jeśli chodzi o plusy, to zaliczę do nich w pierwszej kolejności stabilność zatrudnienia i stabilność finansową, które nam zapewnia. Kolejnym plusem jest to, że rozpoczynając pracę w urzędzie możemy liczyć na dość długą perspektywę pracy i szanse na przewidywalny (schematyczny) rozwój zawodowy. Znając strukturę urzędu, możemy zaplanować nasze marzenia o wspinaniu się po drabinie awansów, od stażysty do kierownika wydziału.

Największym plusem pracy w urzędzie jest dla mnie natomiast bezpośredni wpływ na decyzje, czyli trochę to, co rozważałam wcześniej. W tym przypadku chcę uwypuklić wszystkie dobre elementy podejmowania decyzji, poczucie wpływu na rzeczywistość, świadomość, że nasza praca bez pośredników i kolejnych zależności kreuje miasto. To musi być naprawdę przyjemne, przechadzać się po mieście i skromnie w sobie w środku pomyśleć “zrobiłem dobrą robotę decydując o zagospodarowaniu tego skweru. Mieszkańcy zyskali bardzo przyjemną przestrzeń do spędzania wolnego czasu i pogłębiania relacji sąsiedzkich.”

 

Ściskam kciuki za wszystkich przyszłych urzędników! Bądźcie odważni, mądrzy i świadomi dobrych decyzji i idących za nimi zmian. Jest jeszcze dużo do zrobienia!

Dodaj komentarz

Scroll to top