[WYWIAD] STUDIOWAŁ GP – TERAZ LATA DRONAMI

Rozmawiałam z Łukaszem Alberskim, absolwentem GP, właścicielem firmy Skyline zajmującej się zdjęciami lotniczymi przy użyciu drona, o jego ścieżce zawodowej po studiach. To jedna z niewielu osób z mojego roku, która nie dość, że postawiła na branżę związaną z gospodarką przestrzenną, to jeszcze w ramach własnej firmy. Czego możemy się od niego nauczyć? Jakie ma rady dla studentów i absolwentów?

Agata: Łukasz, mówisz, że to, co robisz nie bardzo wiąże się z GP. Ja jestem innego zdania! Jak to jest?

Łukasz: Owszem za pomocą drona można wykonywać różnego rodzaju mapy, czyli wejść w sferę fotogrametrii, a dokładnie aerofotogrametrii, ale do tego jeszcze mi bardzo daleko. Potrzebna jest  wiedza przede wszystkim z zakresu geodezji i kartografii, której po Gospodarce Przestrzennej po prostu sie nie ma. To nie jest łatwe. Ani tanie.

Agata: Co wiedziałeś o gospodarce przestrzennej w chwili gdy wybierałeś ten kierunek studiów?

Łukasz: Wiedziałem, że mają być super praktyki w Niemczech, a po samych studiach nie będzie problemu z pracą. Zagraniczne praktyki dla świeżo upieczonego maturzysty brzmiało  zachęcająco i konkretnie. Ambasadorzy z Collegium Polonicum w Słubicach, których stoisko spotkałem na jednych z targów dla przyszłych studentów wszystko przedstawiali w sposób iście świetlany. Widziałem mapki, a skoro są mapki to jest i praca biurowa. A skoro jest i praca biurowa to jest i dobry zarobek, plus nie latasz z łopatą i nie kopiesz rowów. Matura między innymi z geografii – a więc czemu nie Gospodarka Przestrzenna. Brzmi fajnie.

Agata: Miałeś od początku plan kontynuować zagadnienia związane z GP w pracy zawodowej? Jaki miałeś pierwszy pomysł na siebie po studiach?

Łukasz: Byłem jednym z tych studentów, którzy po prostu studiowali i nie myśleli co dalej. Chyba na drugim roku studiów magisterskich zacząłem się budzić i zastanawiać nad przyszłością. Dochodziły mnie coraz to częściej słuchy, iż z pracą w zawodzie jest cholernie ciężko. Ktoś gdzieś odbył jakiś staż, ktoś marudził. Kogoś ze starszego rocznika się spotkało i też nie zachwalał jak to z “przepychu” nie wie co z sobą zrobić. Zagraniczne praktyki na studiach licencjackich okazały się ćwiczeniami terenowymi, a obowiązkowe praktyki odbywałeś tam gdzie sobie załatwiłeś – mi się udało bez większego problemu w UM w Gorzowie Wlkp, gdzie wypisywałem adresy do korespondencji i segregowałem akta. Do tego ciągłe klepanie tych samych pojęć, regułek i wykonywanie bardzo często bezsensownych zadań. Do tego przypomniała mi się po jakimś czasie rozmowa z jedną z absolwentek GP która pracowała w UM w Gorzowie stwierdzając, iż gdy ona kończyła studia magisterskie w 2009 roku w Collegium Polonicum to już wtedy pojawił się problem z zatrudnieniem. Zatem kończąc studia 5 lat później dlaczego na pierwszy rok studiów licencjackich przyjęto ponad 60 świeżaków, skoro tyle lat wstecz były już problemy z zatrudnieniem? Dla mnie uczelnie mają ogólnie duży problem wynikający z funkcjonowania systemu szkolnictwa wyższego, bardzo często nie dostosowującego potrzeb rynku do oferowanych przez siebie kierunków studiów. Sumując – czar GP prysł.

Agata: Kiedy narodził ci się pomysł na firmę? Jak to się stało? Dlaczego akurat taka branża?

Łukasz: na czwartym (czy 5?) roku studiów jednym z wybranych przeze mnie monografów były zdjęcia lotnicze. Tam pewien doktor pokazywał i omawiał, w jaki sposób można wykorzystać BSP (bezzałogowe statki powietrzne) do tworzenia różnego rodzaju map, szeregów wskaźników i informacji odnośnie terenu i jego ukształtowania. Uznałem, że brzmi zdecydowanie ciekawiej niż “Gospodarka Przestrzenna” (w domyśle planowania przestrzennego), a nigdy nie słyszałem, aby geodeci narzekali na brak pieniędzy. Dodatkowo, branża zajmująca się zdjęciami lotniczymi to zdecydowanie nie jest branża, w której firm mamy na pęczki (owszem tak było 3-4 lata temu, aktualnie w Polsce mamy boom dronowy, jesteśmy w światowej czołówce pod względem licencjonowanych operatorów, o amatorach psujących rynek już nie wspomnę). Poszedłem do prowadzącego zajęcia po więcej informacji. Ostatecznie nie był zbyt dużym wsparciem w mojej karierze, wszystkiego później dowiadywałem się sam. Nie zmienia to faktu, że to właśnie na studiach usłyszałem o możliwości latania i cykania zdjęć. Dodatkowo uznałem, że skoro zawsze za dzieciaka lubiłem grać w gry w których lata się samolotem, przez co w podstawówce moim marzeniem było zostanie pilotem samolotu, to ta branża może być dla mnie. Dość banalne i przypadkowe, ale tak było i co najciekawsze chyba mam smykałkę do sterowania ogromnym “padem”! W praktyce jednak kupując drona, aby już otworzyć własną działalność i robić to przede wszystkim na tyle, by móc z tego żyć, wszystko nie wygląda tak łatwo i kolorowo jak mogłoby się wydawać. Jest to praca stwarzająca wiele zagrożeń i praca, podczas której jest tak wiele czynników wpływających na lot i ujęcia, o których przeciętna osoba sobie nie zdaje sprawy. To już jednak całkiem inna historia…

Agata: Jak i które umiejętności zdobyte na studiach wykorzystujesz teraz w karierze zawodowej?

Łukasz: No niestety, ale tutaj Cię rozczaruję – żadne. Chociaż nie, stop. Latając w obszarze zabudowanym zdecydowanie inaczej patrzę na tkankę miejską. Tak, to będzie ta jedyna umiejętność, którą wyniosłem ze studiów. Faktycznie przy dronach się to przydaje, ale nie trzeba też pięciu lat studiów, aby się tego nauczyć.

Agata: Jaką masz radę dla studentów GP?

Łukasz: Szukajcie alternatyw i pokrewnych branż, w których wykorzystacie swoją wiedzę zdobytą na studiach. Nie idźcie na studia magisterskie w trybie stacjonarnym, tylko zaocznie i może niekoniecznie na Gospodarkę Przestrzenną. To nie jest tak, że neguję ten kierunek. Kierunek jest świetny, ciekawy, ale od naprawdę kilku dobrych lat absolwentów jest zbyt wielu, przez co raz, że ciężko zdobyć posadę, a dwa jak już ją zdobędziesz i nie będzie Ci odpowiadała płaca to nie będzie problemu – kto inny przyjdzie pracować na Twoje miejsce za te same pieniądze.

Agata: Czego ci życzyć w dalszej pracy zawodowej?

Łukasz: Aby mój 3-kilogramowy hexacopter nie spadł nikomu na głowę i nikogo nie zabił 😉

Agata: Tego więc życzę! I sprzyjających wiatrów, dzięki!

 

Śledźcie mój blog GPNEXT.pl! Już niedługo kolejne wywiady z ludźmi gospodarki!

Dodaj komentarz

Scroll to top